Deregulacja – koniec licencji?

Czemu ma służyć deregulacja?

Bardzo dużo mówi się w ostatnim czasie o kolejnej już próbie zlikwidowania licencji tzw. deregulacji zawodu pośrednika w obrocie nieruchomościami. Powodów ma być wiele. Rozłóżmy więc sprawę na czynniki pierwsze:
1) Rzekomo dzięki temu ma powstać kilkanaście tysięcy nowych miejsc pracy. Osobiście nie bardzo rozumiem co spowoduje ich powstanie. Wystarczy przeczytać ogłoszenia „dam pracę” żeby zauważyć, że bardzo wiele biur stale szuka nowych pracowników. I zwykle nie wymaga licencji a więc jej brak nie jest żadnym ograniczeniem.
2) Licencja ogranicza dostęp do zawodu. Hmmm… A w jaki niby sposób? Ja sam nie mam licencji zawodowej a jestem właścicielem biura nieruchomości. Czyli nie jest to dla mnie ograniczenie. Fakt – musiałem zatrudnić licencjonowanego pośrednika. Tak jak właściciel firmy transportowej musi zatrudniać osoby posiadające prawo jazdy. Czy to faktycznie jest ograniczenie?
3) Spadną ceny usług. Dzisiaj rozrzut cenowy przy najbardziej statystycznych transakcjach czyli sprzedaży mieszkań to przedział od 0,8% do 3,69% wartości transakcji. W liczbach wygląda to tak, że za sprzedaż mieszkania w cenie 250.000 biuro bierze od 2000 do 9225. Czy to jest mała różnica? Czy ministerstwo liczy, że cena minimalna spadnie poniżej tych 2000 zł? (z tej kwoty trzeba odprowadzić VAT, opłacić agenta i całkiem spore koszty biura).

 

Podobno argumentów jest więcej ale na razie nie jest przedstawiony konkretny projekt. Ale skoro deregulacja ma być panaceum na wszystko – bo większy dostęp to większa konkurencja czyli ceny niższe a jakość wyższa – to czemu tylko 46 z ponad 400 zawodów ma być „zderegulowana”? Dlaczego w sądzie mają nas reprezentować drodzy prawnicy a nie tani absolwenci podstawówki? A co ze służbą zdrowia? Skoro na przyjęcie do niektórych lekarzy czeka się dwa lata to pozwólmy leczyć wszystkim! Kolejki znikną i będzie taniej. No i oczywiście konkurencja spowoduje zwiększenie jakości leczenia – logiczne. I przestańmy wreszcie od kierowców wymagać prawa jazdy. To przecież ogranicza dostęp do zawodu.